Wiem, że wiele osób oczekuje postu o „nie ziemniakach”. I dobrze. Zmusza mnie to do zatrzymania się i  zebrania myśli do kupy. A dzieje się dużo, choć może nie zawsze na to zwracam uwagę. Jednak powinno się zauważać też małe  rzeczy nazywane czasem błogosławieństwami bądź lekcjami zakończonymi owym błogosławieństwem; zależy od sytuacji.

wyznawajcie grzechy

Werset biblijny mówiący o wyznawaniu grzechów sobie nawzajem oraz modleniu się, chodził za mną od dawna. Dlaczego? Bo pewne sytuacje ciągnęły się za mną latami, były jak kule u nogi, dawały się we znaki nawet podczas uwielbienia, rozważania Słowa, czegokolwiek. I za nic w świecie nie chciały  odejść. Ileż to godzin spędziłam na modlitwie, żeby to paskudztwo ode mnie odeszło. I nic. Chwila ciszy, jak gdyby burza wyznaczała czas i miejsce swojego powtórnego nadejścia. Możecie mówić co chcecie, ja wiem jednak swoje. Niektóre rzeczy warto  komuś powiedzieć; tak mówi Biblia. Nawet jeżeli są najgorsze, najbardziej wstydliwe. Oraz modlić się, abyśmy zostali uzdrowieni, nie tylko cieleśnie, ale i duchowo. I poczuć ulgę, stać się nagle tak lekkim.  Wybaczyć sobie, a wtedy i On odpuści nam.
Z własnego ostatniego doświadczenia gorąco  polecam.

wspolne zgromadzenia
Jakby tego było mało, od stycznia dość często opuszczam wspólne zgromadzenia. Nie zawsze z własnej winy, często zmusza mnie do tego praca. Dotychczas sądziłam, że skoro przez nią nie mogę uczestniczyć w społecznościach, to nie jest ona Bożą pracą. Jednak mimo wszystko coś w środku mówiło mi, że mam zostać, że tu mam być. Nawet jeśli.. (Nie, nie będę narzekać. Bo wcale nie jest źle. Jest dobrze. Ogólnie jest dobrze. Nie wiem dlaczego na pierwszy plan wysuwają mi się myśli, że to i to mnie wkurza. Zawsze jakiś mały feler się znajdzie.).
Razu pewnego miało odbyć się spotkanie. Dzień był wolny, spędziłam go w domu. I było mi dobrze. Tak dobrze, że stwierdziłam, że nigdzie nie idę. Godzinę później uświadomiłam sobie, że mogłam pójść. Ale było już za późno.  Rozpłakałam się (wiem, ale wstyyyd!).
Chwyciłam za telefon i napisałam do S.

„Kilka lat temu nie mogłam chodzić na młodzieżówki. W zasadzie nigdzie nie mogłam wychodzić. Ale wiesz? To nauczyło mnie rezygnacji z wszystkiego. Było pewnego rodzaju próbą czy wytrwam pomimo, bo społeczność z ludźmi nie może stać się  ważniejsza.”

Zdecydowałam. Przed snem wysłucham kazania: „Do kogo się nawróciłeś: do Boga czy do ludzi?” Czy gdy zabraknie spotkań dasz radę wytrwać?
Dam radę. Już dałam. Alleluja!
Zachęcam do korzystania z młodzieżowek itp., ponieważ Bóg nie chce, abyśmy celowo opuszczali miejsca, gdzie możemy się wspólnie budować. Owszem, wejście do „własnej komory” też jest ważne, tak, liczy się nasza osobista relacja, ale… przebywajmy razem! 

 

Rate this post

Klaudia Białończyk

Jestem Klaudia.

Studiuję romanistykę (czyli język francuski)
i uczę tegoż języka.

Jestem uparta (ale nie dążę po trupach do celu) oraz niezdecydowana (taki paradoks).
Społeczna (ale czasem potrzebuję pobyć sama).
Ambitna, pracowita, zorganizowana i sumienna (choć wiele razy słyszałam, że wyglądam na roztrzepaną i nieogarniętą).

Interesuje mnie zachowanie ludzi. Uważam, że każdy jest inny i jego zachowanie wynika przede wszystkim od wychowania i jest rezultatem różnych życiowych doświadczeń. ==> Tak, jestem aż nadto empatyczna.

Podobno nie umiem odpoczywać i wiecznie się uśmiecham.

Nie potrafię oglądać filmów czy seriali.

Lubię ludzi z poczuciem humoru, odrobiną szaleństwa oraz spokojnych i opanowanych.

Drażni mnie, jak ktoś mnie do czegoś zmusza (trzeba znaleźć na mnie sposób).

Chrześcijanka, córka Króla, Boga- to ja.

Chcesz zostać na dłużej? Zapraszam, rozgość się 🙂
Polecam zapisać się na Newsletter, a nie ominie Cię żaden wpis. Informacja o świeżo dodanym poście oraz innych ciekawych rzeczach zostanie wysłana na Twoją skrzynkę mailową.

[mc4wp_form id="796"]

You may also like...

1 Comment

  1. […] to jest dobre, budujące. Jednakże Pan Jezus mówi, abyśmy swoje grzechy wyznawali jedni drugim* (już o tym pisałam). Często może to być bardzo ciężkie. Zwłaszcza, że poprzez takie wyznanie, ludzie […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *