img_1159
Przeglądając kilka dni temu fejsbuka, zobaczyłam pewien wpis, a raczej wyznanie od osoby, od której raczej bym się tego nie spodziewała.

Choć może inaczej.
Kaśka* była dzieckiem, a jest teraz nastolatką przychodzącą na szkółki niedzielne. Dzieli nas 9 lat. Jest cichą i grzeczną dziewczyną. Dla mnie odrobinę tajemniczą. I oto właśnie Kaśka napisała na fejsbuku “Jezus jest królem”. Chwilę później uczyniła to moja kuzynka piąta woda po kisielu. Domyśliłam się, że to pewnie jakieś wyzwanie, ale zgodziłam się wziąć udział. Dałam lajka. (Tak, taka właśnie była kolejność. Najpierw chciałam wziąć udział, więc kliknęłam “lubię to”, aby w pełni dowiedzieć się o co chodzi).
Wiadomość jaką otrzymałam:
Polajkowałeś mój post a więc już tłumaczę. Chcemy zasypać facebooka dobrą nowiną więc przez 7 dni kolejno dodajemy posty.
1 dzień Jezus jest Królem
2 dzień Jezus jest w moim sercu
3 dzień Nie wstydzę się Jezusa
4 dzień Jezus jest moją siłą
5 dzień Jezus mnie chroni
6 dzień Jezus zmartwychwstał
7 dzień Kocham Jezusa
Jeśli ktoś polubi twój post, wyślij mu to   „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie ( Mt 10,32 )”

I choć nie lubię angażować się w tego typu rzeczy, Kaśka mnie zmotywowała. Dziwnie się czuję dodając codziennie wpis na tenże portal społecznościowy. Bo nie jestem osobą, która lubi wyrażać co czuje, co robi itp. wszem i wobec. Tutaj też wszystkiego nie wypisuję. Są pewne granice. Mało osób wie w 100% co się u mnie dzieje. W zasadzie, to chyba ostatnio tylko jedna. Ale nie o tym chciałabym dzisiaj pisać.
Korci mnie, żeby zrezygnować z tego wyzwania, bo, jak wspomniałam powyżej, okropnie dziwnie mi dodawać coś codziennie. Jest jednak osoba, która mnie motywuje: Kaśka. Gdy zobaczyłam napis: “Jezus jest w moim sercu” na jej tablicy, zrobiło mi się cieplusio.
Ciekawe są też reakcje innych. Lajkują osoby, które raczej w stosunku do Jezusa są nastawione -anty. Są tacy, którzy wierzą, ale, domyślam się, nie wiedzą, że trzeba się nawrócić, są tacy, którzy mówią “dobrze Jezu, ale nie w każdej sferze życia.” Są wstydliwi nawróceni oraz nawróceni, którzy brali udział w wielu wyzwaniach, więc tym razem rezygnują. I mają takie prawo. Zrobiłam to tylko i wyłącznie dla siebie. Odbyłam kilka ciekawych rozmów, stąd moje wnioski. Po prostu chciałam się podzielić.
Tak sobie też myślę, że niektórzy uważają to za niesamowity akt odwagi, by przyznać się publicznie do Boga. Acz, są to tylko moje subiektywne spostrzeżenia. A niektórzy szukają. Bo ludzie naprawdę szukają Boga.
Zdaję sobie też sprawę, że wielu to wkurza. Trudno.

_________________________________________
*imię zmienione.

Rate this post

Klaudia Białończyk

Jestem Klaudia.

Studiuję romanistykę (czyli język francuski)
i uczę tegoż języka.

Jestem uparta (ale nie dążę po trupach do celu) oraz niezdecydowana (taki paradoks).
Społeczna (ale czasem potrzebuję pobyć sama).
Ambitna, pracowita, zorganizowana i sumienna (choć wiele razy słyszałam, że wyglądam na roztrzepaną i nieogarniętą).

Interesuje mnie zachowanie ludzi. Uważam, że każdy jest inny i jego zachowanie wynika przede wszystkim od wychowania i jest rezultatem różnych życiowych doświadczeń. ==> Tak, jestem aż nadto empatyczna.

Podobno nie umiem odpoczywać i wiecznie się uśmiecham.

Nie potrafię oglądać filmów czy seriali.

Lubię ludzi z poczuciem humoru, odrobiną szaleństwa oraz spokojnych i opanowanych.

Drażni mnie, jak ktoś mnie do czegoś zmusza (trzeba znaleźć na mnie sposób).

Chrześcijanka, córka Króla, Boga- to ja.

Chcesz zostać na dłużej? Zapraszam, rozgość się 🙂
Polecam zapisać się na Newsletter, a nie ominie Cię żaden wpis. Informacja o świeżo dodanym poście oraz innych ciekawych rzeczach zostanie wysłana na Twoją skrzynkę mailową.

[mc4wp_form id="796"]

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *